The Transylvania One Hundred

Bieg, Góry, Kije, Silesia Nordic Team, Ultramaraton, Zawody

Dla mnie to było wielkie święto górskiego biegania, wielka przygoda oraz zdecydowanie najtrudniejszy bieg w jakim do tej pory wziąłem udział. Trasa na której wystartowałem miała 50 km długości oraz około 3300 metrów przewyższenia. Utrudnieniem była niezwykle kapryśna pogoda, było absolutnie wszystko … słońce, wichura, burza, grad. To jak było ciężko na trasie odzwierciedla fakt, że około 100 osób nie ukończyło tego biegu, a wśród kobiet w kategorii 40 + na dystansie 100 km, tylko JEDNA dotarła do mety!
Mnie, patrząc z jednej strony poszło bardzo pechowo, z drugiej szczęśliwie.

8

Na starcie

Ale po kolei … Wystartowałem spokojnie, początek trasy prowadził cały czas pod górę, w sumie początek to trochę źle napisane … bo to było 10 km na poziom 2200 metrów, następnie 4 km ostro w dół, ale na tyle stromo, że nie było zbyt wielu okazji na prawdziwy zbieg, gdzie można by puścić nogi i poszaleć. I tak dotarłem do pierwszego punktu żywieniowego na 14 km Malaiesti, chwila oddechu, mały posiłek i dalej w drogę.

4

10 km

Od tego momentu zaczynała się ostra wspinaczka, wraz ze szczytem Omu (2507 metrów), który był nemezis tej trasy. Podejście na szczyt, które miało około 600-700 metrów po śniegu, lodzie, w towarzystwie bardzo silnego wiatru, było czymś nieprawdopodobnym, jeszcze nigdy się tak nie wspinałem, cały czas starając się podpierać kijkami i mając przy dłoni łańcuch który miał tą wspinaczce ułatwić.

3

10 km

To było coś, co naprawdę ciężko opisać i tylko osoby które tam były są w stanie to zrozumieć, a słowa “Omu” nigdy już nie zapomną. Na szczycie było bardzo wietrznie i zimno (co było widać na filmiku, który opublikowałem) i w takich warunkach trzeba było pokonać kilka następnych kilometrów w dość płaskim terenie, aż do punktu Batrana ( 2200 metrów ).

6

13 km

To co zobaczyłem tutaj wyglądało jak stacja na biegunie, mnóstwo śniegu, wiatr wiejący z prędkością około 70-80 km na godzinę, widoczność na 5 – 7 metrów, wolontariusze ubrani w grube puchowe kurtki, 2-3 budynki (chyba) które zauważyłem wyglądały jak iglo … ogólnie klimat jak na stacji arktycznej z filmu “The Thing”. Uciekłem z tego miejsca tak szybko jak to tylko było możliwe, mając 21 km w nogach i świadomość, że najtrudniejszy odcinek mam już za sobą, że teraz będzie już tylko lepiej i spokojniej. Kilometr dalej okazało się, że jednak nie… Podczas trawersowania jednego z licznych lodowych “języków”, które przecinały trasę, postawiłem nogę w jakoś mało stabilny sposób, bądź też trafiłem na wyjątkowo śliski fragment podłoża … i poleciałem. Na na plecy, tyłek i zacząłem zjeżdżać … z mapy wynika, że było to koło 300-350 metrów kiedy to udało mi się za pomocą kijków zatrzymać.

7

15 km

Po zatrzymaniu się jeszcze przez kilka sekund się nie podnosiłem, starałem się wyrównać oddech i wyczuć, czy czegoś sobie nie połamałem, ale o dziwo nic mnie nie bolało, tylko trochę pośladki od upadku, plecy zostały ochronione przez plecak … pierwsza myśl – ale fart! Ale co robić dalej? Stanąłem w miejscu, gdzie nie miałem możliwości wspięcia się z powrotem do góry i powrotu na trasę, a droga w dól wcale nie wyglądała lepiej. Na spokojnie przeanalizowałem mapę i swoje możliwości, i zdecydowałem, że zejdę na dół, co sprawi, że ominę jeden punkt kontrolny i nie zostanę sklasyfikowany w biegu. W tamtej chwili wydawało mi się, że była to bardzo rozsądna decyzja, teraz chyba też, chociaż pozostaje trochę niedosytu, że nie podjąłem próby powrotu na trasę. Tak więc rozpocząłem zejście, i po około 500 metrach znalazłem się na trasie biegu na 30 km, bardzo mnie to ucieszyło , dostałem nawet przypływu energii i rozpocząłem bieg. Jak się okazało trasa 30 km nie była łatwiejsza niż trasa 50 km … taka sama suma przewyższeń, a trasa krótsza o 20 km! Na jednym z odcinków, gdzie trzeba było zejść ze skały przy asekuracji łańcucha znalazłem wiszącą na wysokości około 4-5 metrów nad ziemią irlandzką biegaczkę, którą zablokowało, dziewczyna nie była się w stanie ruszyć, poślizgnęła się, rozbiła kolano i przez to trzymała się kurczowo łańcucha. Kilka minut rozmowy i udało mi się ją sprowadzić na ziemię.

5

Przed podejściem na Omu

Razem dotarliśmy do kolejnego punktu kontrolnego, dziewczyna pognała dalej, a ja opowiedziałem wolontariuszom co mi się przydarzyło, ale zachęcili mnie żebym nie rezygnował, tylko ukończył trasę, która dokładnie w tym miejscu łączyła się z moją trasą 50 km! Tak więc pozbierałem się i dokończyłem bieg, już bez większych przygód (nie licząc burzy, tego że cały nieprzemakalny sprzęt mi przemókł i kilkunastu minut gradu). Na mecie oklaski, medal, jednak szybko podszedłem do organizatora, i powiedziałem, że raczej tak do końca to mi się nie należy za skrócenie ślizgiem trasy o prawie 10 km, jednak usłyszałem, że jak pokonałem Omu to medal mi się należy!

2

Zamek Bran

Cóż więcej mogę napisać, trasa przepiękna, jeden z Nowozelandczyków spotkanych na trasie, był absolutnie zachwycony okolicą i razem dziwiliśmy się dlaczego właśnie tutaj nie został nakręcony “Władca Pierścieni”!
Organizacja biegu bardzo dobra, z kilkoma drobnymi niedociągnięciami, o których nie warto wspominać. Szkoda tylko, że pogoda byłą taka a nie inna, przez cały tydzień poprzedzający bieg było pięknie i słonecznie. Akurat w dniu startu musiało przyjść załamanie. Czy chciałbym wrócić na Trasylvania100k ? Zdecydowanie tak, ale tym razem tylko na trasę 100 km!

IMG_4323

Nasza ekipa wraz z gospodarzami pensjonatu

Na koniec chciałem jeszcze podziękować mojej ekipie wyjazdowej: Gosia, Marzka, Marek, Jarek! Było super! Pozdrowienia również dla pozostałej grupy, z którą spotkaliśmy się na miejscu: Monika, Marcin, Artur, Karolina, Maciek, Stefa, Kamila, Marek (mam nadzieję, że nikogo nie pominąłem, a jeżeli tak to przepraszam)
I jako wisienka na torcie, OGROMNE GRATULACJE dla Marzki, która wywalczyła DRUGIE miejsce wśród kobiet na dystansie 100 km, pokonując tą absurdalną trasę w czasie poniżej 24 godzin! Chapeau Bas!
#Bran #Dracula #Transylvania #GórkskieBieganie #KSNW #SilesiaNordicTeam #CityFity #NeverGiveUp #FearTheReturn #Compressport #GoHardOrGoHome #Omu

Advertisements