PKO Silesia Marathon

Bieg, Katowice, Maraton, Park Śląski, Silesia Nordic Team, Zawody

Kilka dni po starcie mogę już spokojnie napisać, że nie powinienem stanąć na starcie, ostatni trening biegowy zaliczyłem 11 czerwca, i od tamtej pory nie przebiegłem nawet kilometra, co prawda chodziłem z kijami kilka razy, ale nie można tego uznać za jakiekolwiek przygotowanie do maratonu. To było czyste szaleństwo i niepotrzebne narażanie się na kontuzję. Przyznam, że skusiła mnie meta na Stadionie Śląskim i gdyby nie to, to pewnie oddałbym komuś swój pakiet startowy.

DSC_7384

Tak czy inaczej udało się ukończyć w jednym kawałku, głównie dzięki towarzystwie Bogusi i dopingowi na trasie. Czas uzyskany na mecie lepiej przemilczeć, celem było dobrze się bawić i dotrzeć do mety. Trasa trudna i wymagająca, wolontariusze na punktach z nawadnianiem byli rewelacyjni. Grupy kibiców też dawały czadu. Chciałbym w przyszłym roku ponownie wystartować, ale tym razem będąc lepiej przygotowanym, a nie na wariackich papierach.

DSC_2837

Advertisements

Marriott Everest Run

Maraton, Marriott Everest Run, Schody, Silesia Nordic Team, Zawody

everest

Gdy na początku grudnia zapisywałem się na tą imprezę, sam się do siebie śmiałem, przypominając sobie mój pierwszy start. Zastanawiałem się, na cholerę mi znowu to chodzenie po schodach, przecież nie ma w tym nic przyjemnego, żadnych widoków, które rekompensują trudy trasy, tylko schody, schody i schody. A jednak coś mnie pchnęło do tego by się zapisać po raz drugi i zmierzyć się ze schodami Hotelu Marriott.

251068473

Tym razem przyjechałem do Warszawy razem z drużyną “Zdzieraj Kapcie” (4 osobowa sztafeta). Rozbiliśmy nasz “obóz” na sali fitness, gdzie głównie stacjonowały sztafety. Dobre miejsce z szybkim dostępem do masaży, basenu i oczywiście do schodów. Po rozpakowaniu, przebraniu i zapoznaniu się z terenem, punktualnie o 9:00 wystartowaliśmy. Plan był bardzo prosty, poprawić wynik z roku 2016 o minimum 10 wejść, a najlepiej wdrapać się na sam Everest. Ale jak to z planami bywa, nie zawsze udaje się je wykonać. 

mike

Tak czy inaczej początek był obiecujący i nic nie zapowiadał tego co się później stało. Spokojne pierwsze 10 wejść, odpoczynek, kolejne 10 wejść, obiad.

dsc_0949

Posiłek regeneracyjny w Restauracji Champions

Po posiłku zmniejszyłem ilość pięter, 5 wejść, odpoczynek, 5 wejść, odpoczynek, aż do 40 wejścia, kiedy to dopadł mnie kryzys. Zszedłem i wskoczyłem do jacuzzi (co jak się okazało było błędem), po 40 minutach wróciłem na schody, 4 wejścia, odpoczynek, 3 wejścia odpoczynek, 2 kolejne wejścia, które jeszcze jakoś pokonałem i potem feralna 50-ta wspinaczka, która mną pozamiatała. Zaczęło kręcić mi się w głowie, wchodziłem od ściany do ściany, o mało się nie wywracając. To był koniec. Tak po prostu. Stwierdziłem, że wolę przerwać niż ryzykować, że coś może mi się stać.

58a8a63f28d79_o

Jeszcze w dobrej formie 🙂

Gdzie był błąd? Uważam, że przy pierwszym kryzysie po 40 wejściu, powinienem zejść do strefy odpoczynku i położyć się spać na 2 godziny, te dwie godziny dałyby mi więcej niż 30 – 40 minut jacuzzi. Miałem na tyle duży zapas czasu, że 2 godziny snu nie przeszkodziły by w osiągnięciu Everestu.
dsc_0950

Strefa regeneracji

Rywalizację zakończyłem mając na koncie 50 wejść, co nie wydaje się dużą liczbą, ale jak przeliczy się to na piętra… 2100, lub schody… 39800 to wyobraźnia zaczyna działać. Osiągnięta wysokość 6825 metrów w pionie pozwoliła mi na zajęcie 63 miejsca na 177 osób startujących indywidualnie.

dsc_0948

Pamiątkowy numer startowy

Na sam kilka osób namawiało mnie bym, na sam koniec po dłuższym odpoczynku wszedł jeszcze jeden raz i poprawił swój rekord. To prawda, mogłem to zrobić, przełamać zmęczenie i niechęć do schodów i to zrobić, ale uważam, że takie wejście dla kosmetycznej poprawy wyniku nie dałoby mi satysfakcji i radości. Dlatego też zrezygnowałem z tego pomysłu.

dsc_0955

Medal

Czy jestem zadowolony? Tak i Nie. Tak, bo wyrównałem zeszłoroczny wynik, potrafiłem rozpoznać sygnały, które wysyłał mi organizm i wiedziałem kiedy zejść, by nie ryzykować kontuzji. Nie, ponieważ nastawiałem się na lepszy wynik, wydawało mi się, że jestem lepiej przygotowany i doświadczony startem 2016.

dsc_0956

Certyfikat potwierdzający osiągnięty wynik

Z perspektywy dwóch startów w tej imprezie, uważam, że najważniejsza jest regeneracja i po prostu dobry sen. Dlatego jeżeli wybiorę się następnym razem, to z pewnością przyjadę dzień wcześniej, żeby się wyspać. Żadnej nocnej jazdy i próby łapania snu na siedząco.

zk

Zdzieraj Kapcie

Drużyna “Zdzieraj Kapcie” z którą wybrałem się do Warszawy dała czadu i uzyskała super wynik, mogło być lepiej, mogło być pudło, ale też kilka spraw nie poszło po Ich myśli. Tak czy inaczej brawo Turbo Basia, Łukasz, Bartek i Robert. Za rok będzie lepiej!

16864554_980041508792429_8710953031577964203_n

Motywatory 🙂

Kilka słów o organizacji i obsłudze. Tak jak już pisałem w zeszłym roku, od początku do końca perfekcja. Wiecie, że lubię się czepiać szczegółów, ale w przypadku tej imprezy naprawdę nie ma czego. Wyobraźcie sobie wolontariuszy (nazywanych tutaj szerpami) uśmiechniętych i gotowych do pomocy przez ponad 24 godziny trwania zawodów. Obsługa włożyła w tą imprezę nie mniej wysiłku niż startujący w niej zawodnicy. Brawo Wy!

Podsumownie sezonu 2016

Bieg, Exel Poland, Fundacja Persevere, Grupa Kotrak, Kije, Maraton, Nie Podbiegam, Nordic Walking, Półmaraton, Podium, Schody, Silesia Nordic Team, Zawody

2016… To był dla mnie bardzo trudny rok / sezon startowy. Kontuzje, choroby, problemy osobiste, zawodowe, a to wszystko przekładało się na motywację treningową, koncentrację na zawodach i co za tym idzie na wyniki. Chociaż w cyfrach wygląda to całkiem przyzwoicie, to jednak uważam, a wręcz jestem przekonany,  że mogłem osiągnąć o wiele więcej gdybym tylko potrafił się bardziej uporządkować w głowie.

2016 w cyferkach:

31 startów Nordic Walking (27 razy na podium, w tym 15 zwycięstw) i 31 startów biegowych (8 półmaratonów, 1 maraton, oraz 24 godzinny bieg po schodach)

Najważniejsze osiągnięcia NW 2016:
I miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Polski na dystansie 5 km,
II miejsce w Mistrzostwach Polski na dystansie 5 km
III miejsce w Pucharze Świata na dystansie 5 km

Największa porażką 2016 była zdecydowanie moja dyskwalifikacja podczas Sztafetowych Mistrzostw Polski w Osielsku, przez którą drużyna straciła pewne miejsce na podium.

Plany na 2017 są dość proste, oby przyszły rok nie był gorszy od tego mijającego, bo szczerze mówiąc w wielu aspektach nadal jestem mocno “w tyle”. Jedyne pocieszenie jest takie, że wróciłem do treningów, które postanowiłem całkowicie przemeblować w stosunku do lat poprzednich. Co z tego będzie jeszcze nie wiem, trzeba napewno poczekać do pierwszych zawodów 2017, czyli Noworocznego Półmaratonu Cyborga i wtedy będę mógł wstępnie ocenić, czy obrałem dobry kierunek.

Na koniec 2016 chciałbym jeszcze podziękować za wspieranie moich działań firmie Kotrak, Centrum Wspomagania Rozwoju Persevere, oraz SportPoland (dystrybutorem marki Exel), drużynie Silesia Nordic Team za zabawę podczas zawodów i poza nimi, wszystkim znajomym, którzy odwiedzają mój FB profil od czasu do czasu i chce im się klikać Lubię to! DZIĘKUJĘ!!!

Plany na 2017

Bieg, Kije, Maraton, Nie Podbiegam, Nordic Walking, Park Śląski, Półmaraton, Schody, Silesia Nordic Team, Zawody

Moja lista startów na rok 2017 zaczyna nabierać rumieńców i na dzień dzisiejszy na te imprezy jestem już zapisany. Lista z czasem będzie się powiększać 🙂

1 styczeń – Maraton Cyborga – Półmaraton Nordic Walking, Park Śląski

22 styczeń – Panewnicki Bieg Dzika, Katowice

18 / 19 luty – Marriott Everest Run – 24 godzinny bieg po schodach, Warszawa

19 marzec – 14. Krakowski Półmaraton Marzanny, Kraków

25 marzec – Półmaraton Ślężański, Sobótka

2 kwiecień – Półmaraton  Żywiecki, Żywiec

29 kwiecień – Puchar Polski Nordic Walking, Mielno

7 maj – Półmaraton Kielce, Kielce

14 maj – Puchar Polski Nordic Walking, Potęgowo

19 – 21 maj – Transylvania 100, Bran, Rumunia

1 październik – Silesia Maraton, Katowice