PKO Silesia Marathon

Bieg, Katowice, Maraton, Park Śląski, Silesia Nordic Team, Zawody

Kilka dni po starcie mogę już spokojnie napisać, że nie powinienem stanąć na starcie, ostatni trening biegowy zaliczyłem 11 czerwca, i od tamtej pory nie przebiegłem nawet kilometra, co prawda chodziłem z kijami kilka razy, ale nie można tego uznać za jakiekolwiek przygotowanie do maratonu. To było czyste szaleństwo i niepotrzebne narażanie się na kontuzję. Przyznam, że skusiła mnie meta na Stadionie Śląskim i gdyby nie to, to pewnie oddałbym komuś swój pakiet startowy.

DSC_7384

Tak czy inaczej udało się ukończyć w jednym kawałku, głównie dzięki towarzystwie Bogusi i dopingowi na trasie. Czas uzyskany na mecie lepiej przemilczeć, celem było dobrze się bawić i dotrzeć do mety. Trasa trudna i wymagająca, wolontariusze na punktach z nawadnianiem byli rewelacyjni. Grupy kibiców też dawały czadu. Chciałbym w przyszłym roku ponownie wystartować, ale tym razem będąc lepiej przygotowanym, a nie na wariackich papierach.

DSC_2837

Advertisements

Równi i równiejsi

Nordic Walking, Ogólne, Puchar Polski, Zawody

Karać bezwzględnie, czy nie?

Opiszę dokładnie o co mi chodzi na przykładzie zawodów, w których brałem udział w miniony weekend, a dotyczy to wszystko przepisu Polskiej Federacji NW i punktu 9 d, który mówi:

“Start z inną kategorią wiekową skutkuje doliczeniem różnicy czasu pomiędzy startem właściwej kategorii, a momentu startu rzeczywistego + 2 minuty”.

Sobota, Kolbuszowa, Puchar Świata NW.
Zawodnicy stoją już na starcie w swoich strefach wiekowych. Nagle mój kolega Karol Stiller (zdecydowany faworyt swojej kategorii) orientuje się, że przy bucie nie ma chipa. Mała panika, odnajduje osobę, która ma kluczki do samochodu, sprint do auta, zapina chipa, wraca na start. Okazuje się, że jego kategoria M 30 – 39 już wystartowała, więc rusza na trasę z grupą M 44 – 49. Dogania swoją kategorię i wygrywa. Sędziowie nie doliczają kary, nie ma żadnych protestów.

Niedziela, Polańczyk, Puchar Podkarpacia.
Zawodnicy stoją już na starcie w swoich strefach wiekowych. Nagle mój kolega Marian Adamus, czuje gwałtowne szarpnięcie w brzuchu i musi pilnie udać się do toalety, tak też robi. Gdy wraca, jego kategoria M 65 – 69 wystartowała 1 minutę temu. Rusza na trasę z inną kategorią, dogania swoją i wygrywa. Tym razem jednak ta sama grupa sędziów, która była na trasie dzień wcześniej dolicza Marianowi 2 minuty kary i z 1 miejsca spada na 5. Jak się okazuje chwilę później został złożony protest w tej sprawie przez Bogdana Grygorowicza, który dzięki tej karze dla Mariana wskoczyły na 3 miejsce. A sędziowie bez namysłu ten protest przyjęli.

W sumie dokładnie dwie takie same sytuacje …
Ja oczywiście nie jestem obiektywny w tej sprawie (bo kara dotyczy zawodnika z mojej drużyny), ale jestem ciekaw waszej opinii na ten temat. Czy powinno się w takich wyjątkowych sytuacjach odpuszczać, czy też karać bezwzględnie?

The Transylvania One Hundred

Bieg, Góry, Kije, Silesia Nordic Team, Ultramaraton, Zawody

Dla mnie to było wielkie święto górskiego biegania, wielka przygoda oraz zdecydowanie najtrudniejszy bieg w jakim do tej pory wziąłem udział. Trasa na której wystartowałem miała 50 km długości oraz około 3300 metrów przewyższenia. Utrudnieniem była niezwykle kapryśna pogoda, było absolutnie wszystko … słońce, wichura, burza, grad. To jak było ciężko na trasie odzwierciedla fakt, że około 100 osób nie ukończyło tego biegu, a wśród kobiet w kategorii 40 + na dystansie 100 km, tylko JEDNA dotarła do mety!
Mnie, patrząc z jednej strony poszło bardzo pechowo, z drugiej szczęśliwie.

8

Na starcie

Ale po kolei … Wystartowałem spokojnie, początek trasy prowadził cały czas pod górę, w sumie początek to trochę źle napisane … bo to było 10 km na poziom 2200 metrów, następnie 4 km ostro w dół, ale na tyle stromo, że nie było zbyt wielu okazji na prawdziwy zbieg, gdzie można by puścić nogi i poszaleć. I tak dotarłem do pierwszego punktu żywieniowego na 14 km Malaiesti, chwila oddechu, mały posiłek i dalej w drogę.

4

10 km

Od tego momentu zaczynała się ostra wspinaczka, wraz ze szczytem Omu (2507 metrów), który był nemezis tej trasy. Podejście na szczyt, które miało około 600-700 metrów po śniegu, lodzie, w towarzystwie bardzo silnego wiatru, było czymś nieprawdopodobnym, jeszcze nigdy się tak nie wspinałem, cały czas starając się podpierać kijkami i mając przy dłoni łańcuch który miał tą wspinaczce ułatwić.

3

10 km

To było coś, co naprawdę ciężko opisać i tylko osoby które tam były są w stanie to zrozumieć, a słowa “Omu” nigdy już nie zapomną. Na szczycie było bardzo wietrznie i zimno (co było widać na filmiku, który opublikowałem) i w takich warunkach trzeba było pokonać kilka następnych kilometrów w dość płaskim terenie, aż do punktu Batrana ( 2200 metrów ).

6

13 km

To co zobaczyłem tutaj wyglądało jak stacja na biegunie, mnóstwo śniegu, wiatr wiejący z prędkością około 70-80 km na godzinę, widoczność na 5 – 7 metrów, wolontariusze ubrani w grube puchowe kurtki, 2-3 budynki (chyba) które zauważyłem wyglądały jak iglo … ogólnie klimat jak na stacji arktycznej z filmu “The Thing”. Uciekłem z tego miejsca tak szybko jak to tylko było możliwe, mając 21 km w nogach i świadomość, że najtrudniejszy odcinek mam już za sobą, że teraz będzie już tylko lepiej i spokojniej. Kilometr dalej okazało się, że jednak nie… Podczas trawersowania jednego z licznych lodowych “języków”, które przecinały trasę, postawiłem nogę w jakoś mało stabilny sposób, bądź też trafiłem na wyjątkowo śliski fragment podłoża … i poleciałem. Na na plecy, tyłek i zacząłem zjeżdżać … z mapy wynika, że było to koło 300-350 metrów kiedy to udało mi się za pomocą kijków zatrzymać.

7

15 km

Po zatrzymaniu się jeszcze przez kilka sekund się nie podnosiłem, starałem się wyrównać oddech i wyczuć, czy czegoś sobie nie połamałem, ale o dziwo nic mnie nie bolało, tylko trochę pośladki od upadku, plecy zostały ochronione przez plecak … pierwsza myśl – ale fart! Ale co robić dalej? Stanąłem w miejscu, gdzie nie miałem możliwości wspięcia się z powrotem do góry i powrotu na trasę, a droga w dól wcale nie wyglądała lepiej. Na spokojnie przeanalizowałem mapę i swoje możliwości, i zdecydowałem, że zejdę na dół, co sprawi, że ominę jeden punkt kontrolny i nie zostanę sklasyfikowany w biegu. W tamtej chwili wydawało mi się, że była to bardzo rozsądna decyzja, teraz chyba też, chociaż pozostaje trochę niedosytu, że nie podjąłem próby powrotu na trasę. Tak więc rozpocząłem zejście, i po około 500 metrach znalazłem się na trasie biegu na 30 km, bardzo mnie to ucieszyło , dostałem nawet przypływu energii i rozpocząłem bieg. Jak się okazało trasa 30 km nie była łatwiejsza niż trasa 50 km … taka sama suma przewyższeń, a trasa krótsza o 20 km! Na jednym z odcinków, gdzie trzeba było zejść ze skały przy asekuracji łańcucha znalazłem wiszącą na wysokości około 4-5 metrów nad ziemią irlandzką biegaczkę, którą zablokowało, dziewczyna nie była się w stanie ruszyć, poślizgnęła się, rozbiła kolano i przez to trzymała się kurczowo łańcucha. Kilka minut rozmowy i udało mi się ją sprowadzić na ziemię.

5

Przed podejściem na Omu

Razem dotarliśmy do kolejnego punktu kontrolnego, dziewczyna pognała dalej, a ja opowiedziałem wolontariuszom co mi się przydarzyło, ale zachęcili mnie żebym nie rezygnował, tylko ukończył trasę, która dokładnie w tym miejscu łączyła się z moją trasą 50 km! Tak więc pozbierałem się i dokończyłem bieg, już bez większych przygód (nie licząc burzy, tego że cały nieprzemakalny sprzęt mi przemókł i kilkunastu minut gradu). Na mecie oklaski, medal, jednak szybko podszedłem do organizatora, i powiedziałem, że raczej tak do końca to mi się nie należy za skrócenie ślizgiem trasy o prawie 10 km, jednak usłyszałem, że jak pokonałem Omu to medal mi się należy!

2

Zamek Bran

Cóż więcej mogę napisać, trasa przepiękna, jeden z Nowozelandczyków spotkanych na trasie, był absolutnie zachwycony okolicą i razem dziwiliśmy się dlaczego właśnie tutaj nie został nakręcony “Władca Pierścieni”!
Organizacja biegu bardzo dobra, z kilkoma drobnymi niedociągnięciami, o których nie warto wspominać. Szkoda tylko, że pogoda byłą taka a nie inna, przez cały tydzień poprzedzający bieg było pięknie i słonecznie. Akurat w dniu startu musiało przyjść załamanie. Czy chciałbym wrócić na Trasylvania100k ? Zdecydowanie tak, ale tym razem tylko na trasę 100 km!

IMG_4323

Nasza ekipa wraz z gospodarzami pensjonatu

Na koniec chciałem jeszcze podziękować mojej ekipie wyjazdowej: Gosia, Marzka, Marek, Jarek! Było super! Pozdrowienia również dla pozostałej grupy, z którą spotkaliśmy się na miejscu: Monika, Marcin, Artur, Karolina, Maciek, Stefa, Kamila, Marek (mam nadzieję, że nikogo nie pominąłem, a jeżeli tak to przepraszam)
I jako wisienka na torcie, OGROMNE GRATULACJE dla Marzki, która wywalczyła DRUGIE miejsce wśród kobiet na dystansie 100 km, pokonując tą absurdalną trasę w czasie poniżej 24 godzin! Chapeau Bas!
#Bran #Dracula #Transylvania #GórkskieBieganie #KSNW #SilesiaNordicTeam #CityFity #NeverGiveUp #FearTheReturn #Compressport #GoHardOrGoHome #Omu

Już jutro!

Bieg, Kielce, Półmaraton, Zawody

18216824_868861276584989_3194345071086228727_o

Kiedy rok temu wystartowałem w tej imprezie byłem absolutnie zachwycony każdym jej aspektem. Organizacja, trasa, wolontariusze, pakiet startowy, wszystko perfekcyjne. Mam nadzieję i życzę tego wszystkim, aby jutrzejsza impreza stała na równie wysokim poziomie!

Pozdrawiam i do zobaczenia na trasie 🙂

Inauguracja Pucharu Polski

Fizan, Kije, Nie Podbiegam, Nordic Walking, Ogólne, Podium, Puchar Polski, Silesia Nordic Team, Zawody

“Puchar Polski Nordic Walking” w sezonie 2017 rozpoczęty!

17554354_1348994695190384_7044659476436217079_n

Pierwsze zawody w Mielnie okazały się bardzo wymagające ze względu na trasę prowadzącą w 1/3 po plaży. Tempo marszu spadało drastycznie, nie dało się utrzymać prędkości i nogi odmawiały posłuszeństwa. Z drugiej strony warunki były dokładnie takie same dla wszystkich. Dla mnie był to udany start, II miejsce w kategorii wiekowej cieszy i sprawia, że mam realną szansę na czwarte z rzędu podium w klasyfikacji generalnej Pucharu Polski #StillStrong

Mielno_2017_fot_Beata_Zarach_3565

Dodatkowym powodem radości jest fakt, że zdobyłem podium #200 w zawodach Nordic Walking!
Za dwa tygodnie kolejny start Pucharu Polski, ponownie daleki wyjazd, tym razem Potęgowo.

Mielno_2017_fot_Beata_Zarach_3708

Jest więc jeszcze czas na kilka solidnych treningów #CityFitKatowice i poprawę kondycji.
Na koniec chciałem jeszcze pozdrowić wszystkich, którzy dzisiaj startowali i z którymi miałem przyjemność zamienić parę słów. Dobrze było Was znowu zobaczyć!

Mielno_2017_fot_Beata_Zarach_3730

“Puchar Dolnego Śląska”

Fizan, Kije, Nie Podbiegam, Nordic Walking, Podium, Puchar Polski, Silesia Nordic Team, Zawody

Impreza, która głównie zapadnie w pamięć z powodu chaotycznej organizacji. Wskoczyła do kalendarza Pucharu Polski 2017 zalednie miesiąc przed zawodami, co też miało wpływ na słabą frekwencję (142 osoby na starcie). Dodatkowe zamieszanie wprowadziła informacja o przeniesieniu miejsca rozgrywania zawodów na niecałe 12 godzin przed startem. Trasa była więc wyznaczona na szybko “na kolanie” i nie była zbyt atrakcyjna dla zawodników. O dziwo same zawody, dekoracja oraz losowanie nagród przebiegły bardzo sprawnie i bez żadnych opóźnień.

Patrząc na swój wynik, jestem zadowolony, 33 minuty na 5 km, kiedy to jestem jeszcze w fazie przygotowań jest całkiem niezłe, do tego 2 miejsce w kategorii i zdobyte 9 punktów do klasyfikacji generalnej Pucharu Polski. Wynik zdecydowanie na plus!

3

Puchar Polski tuż tuż

Kettler Polska, Kije, Nie Podbiegam, Nordic Walking, Silesia Nordic Team, Trening, Zawody

W sobotę rano, razem z drużyną Silesia Nordic Team wybieram się na Puchar Dolnego Śląska do Polkowic, by walczyć o pierwszy punkty w Pucharze Polski 2017. Tak jak w poprzednim roku będę startował na dystansie 5 km i mam ambitny plan by na koniec sezonu znaleźć się na podium klasyfikacji generalnej. Ostatnie treningi były głównie oparte o mocne jazdy na rowerku stacjonarnym, i udało mi się je zrealizować w 100%. 

Trzymajcie kciuki i oczekujcie relacji z zawodów!